Nº 28/26 · 12 lipca 2026 Pismo o kosmetyce / Założone 2024 / Warszawa

Elegancja w prostocie

Makijaż

Jak dobrać idealny podkład do swojego fototypu? Praktyczny test konsystencji

Dobór podkładu do fototypu to nie tylko kwestia trafienia w odpowiedni odcień. To gra o to, czy makijaż będzie wyglądał jak druga skóra, czy jak maska. Wię...

Dlaczego dobór podkładu do fototypu to coś więcej niż szukanie odpowiedniego koloru

Dopasowanie podkładu do fototypu to nie tylko kwestia trafienia w odcień. Chodzi o to, czy makijaż będzie wyglądał jak druga skóra, czy jak maska. Większość błędów bierze się z tego, że patrzysz wyłącznie na kolor, pomijając tonację i konsystencję. Test na nadgarstku to najczęstsza pułapka – skóra dłoni ma inny koloryt i stopień opalenizny niż twarz. Prawdziwą próbę robi się w świetle dziennym, na linii żuchwy, i to po kilku minutach, gdy podkład zdąży się utlenić. Jeśli po wchłonięciu znika w skórze, trafiłaś. Gdy tworzy widoczną granicę albo odcina się różowym lub żółtym pasem – odpada.

Tonacja ciepła, chłodna czy neutralna decyduje o tym, czy podkład będzie z tobą współgrał, czy będzie walczył z naturalnym pigmentem. Chłodny podton do żółtego podkładu to prosta droga do efektu maski, nawet jeśli kolor na pierwszy rzut oka wygląda dobrze. Pomaga test białej kartki – przyłóż ją do twarzy i zobacz, czy skóra przybiera odcień morelowy (ciepły), różowy (chłodny) czy szarawy (neutralny). Światło dzienne, nie sztuczne żarówki w łazience, które zniekształcają odbiór.

Ale to nie koniec. Fototyp to też typ cery – sucha, mieszana, tłusta. Matująca formuła na suchej skórze podkreśli każde łuszczenie, a rozświetlający podkład na cerze tłustej po godzinie zamieni się w błyszczącą plamę. Dobry podkład to taki, który pracuje z twoją skórą, a nie przeciwko niej. Jeśli masz rozszerzone pory i skłonność do świecenia, szukaj konsystencji o lekkim, ale kontrolującym wykończeniu. Sucha cera potrzebuje składników nawilżających, często w formie kremowo-płynnej bazy.

Najczęstsze błędy w doborze podkładu to kupowanie o ton jaśniejszego (w nadziei na rozjaśnienie cery) lub ciemniejszego (w myśl, że się utleni). Efekt bywa odwrotny – twarz wygląda płasko lub brudno. Jeśli nie możesz przetestować produktu w drogerii, online szukaj próbek i recenzji z porównaniami do innych marek. Idealny podkład to nie ten, który ładnie leży na półce, ale ten, który po ośmiu godzinach wciąż wygląda naturalnie, nie zbiera się w załamaniach i nie maskuje cię, tylko subtelnie ujednolica.

Test na linii żuchwy to bzdura, jeśli nie zrobisz tego wcześniej z konsystencją

Wiele poradników powtarza jak mantrę: dobieraj podkład na linii żuchwy. I to prawda, ale tylko jeśli najpierw nie popełnisz podstawowego błędu na etapie konsystencji. Możesz trafić idealny odcień, a i tak skończysz z efektem maski, bo formuła nie współgra z twoją skórą. Zanim więc zaczniesz szukać koloru, odpowiedz sobie na pytanie, czego naprawdę potrzebuje twoja cera. Sucha skóra nie zniesie matującego fluidu, który podkreśli suche skórki i ściągnie twarz. Z kolei mieszana cera czy tłusta strefa T zdominują lekkie, wodniste podkłady, rozpuszczając je w ciągu godziny od aplikacji. To właśnie konsystencja decyduje, czy makijaż będzie wyglądał naturalnie, czy od razu zdradzi, że coś jest nie tak.

Dlatego test na żuchwie ma sens dopiero wtedy, gdy zawęzisz wybór do dwóch, trzech formuł pasujących do twojego typu cery. Dopiero wtedy patrzysz na odcień, podton i tonację. I tu kolejna pułapka: światło w drogerii to najgorszy wróg dobrego wyboru. Fluorescencyjne jarzeniówki zabijają ciepłe pigmenty, a podkręcają chłodne. W efekciu wychodzisz na słońce i wyglądasz jak z innej planety. Zawsze proś o lusterko i podchodź do okna, najlepiej w świetle dziennym rozproszonym. Nałóż kreskę podkładu od ucha w dół wzdłuż linii żuchwy i zobacz, jak znika w skórze. Jeśli widzisz wyraźną granicę, odcień jest nieodpowiedni.

Nie ufaj też testowi na nadgarstku. Skóra na dłoni ma inny koloryt i strukturę niż twarz, często jest jaśniejsza i ma inny podton. Zresztą, nawet jeśli podkład idealnie zlewa się z szyją, a na twarzy robi szarość, to znaczy, że pominąłeś krok z tonacją. Ciepły odcień z żółtymi lub złotymi pigmentami pasuje do skóry z oliwkowym lub brzoskwiniowym podtonem. Chłodny, z różowymi lub niebieskawymi akcentami, rozjaśni cerę o porcelanowym odcieniu. Neutralny to opcja dla tych, którzy nie łapią się w żadną skrajność. Możesz to sprawdzić prostym testem białej kartki: przyłóż czystą, białą kartkę do twarzy. Jeśli skóra przy niej nabiera żółtawego odcienia, masz ciepły podton. Jeśli robi się różowa lub sina, jesteś chłodny. Gdy wygląda szaro, jesteś neutralny.

Pamiętaj też, że idealny podkład nie zamaskuje wszystkiego. Jeśli masz problem z widocznymi porami, szukaj formuł z silikonami lub pudrowym wykończeniem, które optycznie je wypełnią. Przy niedoskonałościach lepiej postawić na średnie krycie i punktowo poprawić korektorem, niż nałożyć grubą warstwę, która po godzinie zacznie spływać i podkreślać każdą nierówność. Błędy w doborze podkładu najczęściej wynikają z pomijania właśnie tych dwóch kroków: konsystencji i oświetlenia. Zrób je w tej kolejności, a test na żuchwie faktycznie zacznie działać.

Fototyp I i II, czyli blada cera północy – jakie formuły nie podkreślą suchych skórek

Blada cera, zwłaszcza w fototypie I i II, to nie tylko wyzwanie z odcieniem, ale przede wszystkim z fakturą. Skóra o jasnym kolorycie często jest cienka, naczynkowa i przesuszona, a w dodatku bywa reaktywna na słońce i kosmetyki. Dlatego dobór podkładu w tym przypadku to gra o wysoką stawkę – źle dobrana formuła nie tylko stworzy efekt maski, ale wręcz podkreśli każde przesuszenie, suchą skórkę czy łuszczenie. Kluczowa jest konsystencja: gęste, matujące fluidy z dużą ilością talku to wróg numer jeden. Zamiast nich postaw na lekkie, nawilżające formuły z połyskiem – satynowe lub rozświetlające wykończenie optycznie wygładzi i ujednolici powierzchnię skóry.

Najlepszym wyborem będą podkłady o płynnej, kremowej konsystencji, często określane jako „skóra jak skóra” (skin-like). Szukaj w składzie kwasu hialuronowego, gliceryny, olejków lub niacynamidu w niższym stężeniu. Unikaj natomiast alkoholu denat. i silikonów, które mogą się rolować na suchej skórze. Jeśli masz cerę mieszaną z tendencją do przesuszeń na policzkach, możesz zastosować technikę warstwową: nałóż lekki, nawilżający krem BB lub podkład mineralny w kremie, a strefę T przypudruj tylko minimalnie. Pamiętaj, że blada cera często ma chłodny lub neutralny podton – pomarańczowe i żółte odcienie będą wyglądać nienaturalnie.

Test na linii żuchwy to podstawa, ale w przypadku bladej cery polecam też test na szyi i dekolcie, bo twarz bywa ciemniejsza od reszty ciała. Światło dzienne to twój sprzymierzeniec – nigdy nie oceniaj odcienia przy żarówkach LED ani w drogerii przy sztucznym oświetleniu. Jeśli kupujesz online, szukaj próbek lub zamawiaj od razu dwa najjaśniejsze odcienie, bo pomiędzy „porcelanowym” a „kości słoniowej” bywa przepaść. Dobrze dobrany podkład nie musi maskować każdej niedoskonałości – lepiej zbudować krycie punktowo korektorem, a na resztę twarzy nałożyć cienką warstwę, która nie podkreśli suchych skórek i nie zrobi z ciebie maski.

Artistic side profile portrait of an adult wearing a dangling earring in monochrome.
Zdjęcie: CESAR A RAMIREZ VALLEJO TRAPHITHO

Fototyp III, czyli oliwkowa ziemistość – jak nie wpaść w pomarańczową pułapkę

Jeśli twoja cera ma oliwkowy odcień, wiesz doskonale, jak łatwo wylądować z pomarańczową smugą na szyi albo twarzą, która wygląda, jakby należała do kogoś innego. Fototyp III to nie tylko lekka opalenizna – to przede wszystkim ziemista, zielonkawa poświata, która przy złym oświetleniu potrafi zepsuć każdy makijaż. Kluczem jest zrozumienie, że twój podkład nie ma za zadania cię rozjaśnić ani dodać brzoskwiniowego blasku, tylko wyrównać koloryt bez zmiany charakteru skóry. Test na linii żuchwy to podstawa, ale w twoim przypadku lepiej zrobić go w świetle dziennym, a nie w łazience z żarówkami LED, które wybielają wszystko na szaro.

Zamiast szukać podkładu z oznaczeniem „ciepły” czy „złoty”, sięgaj po formuły z nutą oliwki lub szarości. Wiele marek ma w ofercie odcienie z dopiskiem „olive”, „sand” lub „neutralny z zielonym podtonem”. Unikaj różowych bądź pomarańczowych baz, bo na skórze z fototypem III dają efekt maski – maski klauna. Jeśli test na nadgarstku wypada dobrze, ale na twarzy widać granicę, problemem może być konsystencja. Matujący podkład na mieszanej cerze z oliwkowym odcieniem często ciemnieje po kilku godzinach przez sebum, dlatego lepiej sprawdzi się formuła o średnim kryciu, która zastyga w naturalny sposób.

Nie daj się też zwieść modzie na bardzo ciepłe, brzoskwiniowe tony. Owszem, na Instagramie wyglądają pięknie, ale w rzeczywistości twoja skóra potrzebuje chłodniejszego lub neutralnego podtonu, żeby nie wyglądać na ziemistą w negatywnym sensie. Szybki test z białą kartką: jeśli przy niej twoja twarz ma zielonkawo-szary odcień, a nie różowy czy morelowy, to znak, że jesteś w fototypie III. Dobry podkład nie walczy z tym – on to wykorzystuje, dając efekt zdrowej, jednolitej cery bez efektu maski. Pamiętaj też o aplikacji: nakładaj go cienką warstwą od środka twarzy na zewnątrz, a w strefie żuchwy rozcieraj resztką produktu. W ten sposób unikniesz ostrej linii i pomarańczowej pułapki.

Fototyp IV, czyli śniada cera południa – który podkład nie zszarzeje w ciągu dnia

Dobór podkładu do śniadej cery to często walka o to, żeby makijaż nie wyglądał jak maska po kilku godzinach. Wiele osób z fototypem IV sięga po fluidy, które w drogerii wydają się idealne, a po nałożeniu na twarz robią się szare, ziemiste albo wręcz pomarańczowe. Problem leży w podtonie i utlenianiu formuły. Cera południa ma naturalnie dużo ciepłych i żółtych pigmentów, więc podkład o zimnym, różowym odcieniu będzie z nią walczył, a nie współgrał. Zamiast szukać idealnego koloru na oświetlonej jarzeniówkami półce, zrób test w świetle dziennym. Nałóż kroplę na linię żuchwy i wyjdź z drogerii na zewnątrz. Jeśli fluid znika w skórze, nie odcina się od szyi i nie robi się o dwa tony jaśniejszy – to dobry trop.

Kolejna pułapka to konsystencja i wykończenie. Przy śniadej cerze często pojawia się mieszany typ cery: strefa T błyszczy, a policzki bywają suche. Matujący, ciężki podkład o pełnym kryciu podkreśli każde suche skórki, a po kilku godzinach zacznie ściągać i szarzeć. Lepiej sprawdzi się formuła o średnim kryciu, która daje się stopniować. Możesz nałożyć cienką warstwę na całą twarz, a w miejscach z przebarwieniami czy niedoskonałościami dodać drugą, punktowo. Jeśli chcesz uniknąć efektu maski, unikaj podkładów z filtrem SPF w wysokim stężeniu – one często dają biały, kredowy odcień na śniadej skórze, szczególnie na zdjęciach z fleszem.

Wybór podkładu to też kwestia składników, które pracują z twoją skórą, a nie przeciwko niej. Cera śniada produkuje więcej melaniny i sebum, więc fluid powinien mieć lekką, oddychającą formułę, która nie zatyka porów, ale też nie spływa po kilku godzinach. Szukaj oznaczeń „oil-free” albo „non-comedogenic”, ale nie daj się zwieść matującym obietnicom – zbyt agresywny mat może sprawić, że twarz będzie wyglądać płasko. Lepszy będzie satynowy finish, który zachowuje naturalny blask skóry, ale nie błyszczy się jak lustro. Test na nadgarstku to najgorsza metoda – skóra na dłoni ma inny odcień i strukturę. Zawsze testuj na żuchwie lub, jeśli masz wątpliwości, na wewnętrznej stronie przedramienia, gdzie koloryt jest bliższy twarzy. Dzięki temu unikniesz błędu, który kosztuje cię kolejny nieudany zakup i frustrację przy porannym makijażu.

Test rozsmarowywania na dłoni – jak w 10 sekund ocenić, czy formuła jest twoja

Nawet jeśli kolor podkładu pasuje idealnie, formuła może totalnie zepsuć efekt. Kluczowa jest konsystencja i to, jak produkt zachowuje się na skórze. Zanim więc zdecydujesz się na zakup, wykonaj prosty test rozsmarowywania na wewnętrznej stronie dłoni. Nałóż kroplę podkładu i rozprowadź ją jednym, płynnym ruchem palca. Jeśli formuła ciągnie się, zbiera w grudki albo zbyt szybko zasycha, to znak, że na twarzy może podkreślić suche skórki, pory i dać efekt maski. Szukasz konsystencji, która ślizga się po skórze, wtapiając się w nią bez oporu. To pierwszy sygnał, że produkt będzie dobrze współpracował z twoją cerą, a nie walczył z nią przez cały dzień.

Zwróć uwagę na to, co dzieje się z testem po kilku minutach. Dobry podkład nie powinien zmieniać swojego wyglądu na dłoni – nie może się rozwarstwiać, rolować ani zbierać w załamaniach linii papilarnych. Jeśli widzisz, że formuła zaczyna się rozdzielać lub tworzyć drobne kropelki, prawdopodobnie ma zbyt tłustą lub zbyt wodnistą bazę, która na twojej twarzy może mieszać się z sebum i skracać trwałość makijażu. Cera sucha potrzebuje kremowej, odżywczej konsystencji, która nie podkreśli suchych skórek, podczas gdy dla skóry mieszanej i tłustej kluczowa będzie lekka, szybkoschnąca formuła, która nie zatyka porów. Test na dłoni szybko wychwyci te różnice.

Pamiętaj też o wykończeniu. Nawet jeśli kolor jest świetny, a konsystencja wydaje się przyjemna, połóż kreskę na dłoni i spójrz na nią pod różnym kątem. Błyszczące, mokre wykończenie na dłoni prawdopodobnie da nadmierny blask na twarzy, szczególnie w strefie T. Z kolei matowa, pudrowa formuła może na suchej cerze wyglądać płasko i ściągająco. Szukasz balansu – satynowego wykończenia, które na dłoni wygląda jak naturalna, zdrowa skóra. To najbezpieczniejszy wybór, który łatwo dopasujesz do swojego typu cery za pomocą pudru lub rozświetlacza. Test rozsmarowywania to dziesięć sekund, które oszczędzi ci wielu błędów w doborze podkładu i rozczarowań po powrocie z drogerii.

Gęstość, lepkość, wodnistość – rozszyfrowujemy, co naprawdę oznaczają opisy na opakowaniach

Kupując podkład w drogerii czy online, często opierasz się na obietnicach z opakowania: „lekka formuła”, „pełne krycie”, „naturalne wykończenie”. Problem w tym, że te hasła są tak pojemne, że jeden producent nazwie lekkim podkład, który u innego uchodzi za średnio kryjący. Zamiast sugerować się sloganami, spójrz na konkretne cechy: konsystencję, gęstość i sposób, w jaki produkt zachowuje się na skórze.

Wodniste i żelowe formuły to najczęściej podkłady o bardzo lekkim kryciu. Rozpływają się na twarzy, dają efekt drugiej skóry i świetnie sprawdzają się, gdy nie masz większych niedoskonałości, a jedynie chcesz wyrównać koloryt. Jeśli masz suchą cerę, szukaj właśnie takich – nie będą podkreślać suchych skórek ani ściągać naskórka. Z kolei gęste, kremowe konsystencje to sygnał, że podkład ma wyższe krycie i lepiej zamaskuje zaczerwienienia czy blizny. Uważaj jednak – im gęstszy podkład, tym łatwiej o efekt maski, szczególnie jeśli nie dopasujesz odcienia do linii żuchwy.

Lepkość często mylona jest z tłustością, a to nie to samo. Lepki podkład może być matujący albo nawilżający. Lepkość mówi raczej o tym, jak produkt się rozprowadza i jak długo utrzymuje na skórze. Formuły o wyższej lepkości lepiej stapiają się z cerą, ale przy cerze mieszanej mogą zapychać pory, jeśli nie zawierają odpowiednich składników matujących. Dlatego przed zakupem przetestuj podkład na skórze żuchwy, nie na nadgarstku – dopiero tam zobaczysz, jak reaguje na Twoje naturalne sebum i czy nie odcina się od szyi.

Najbezpieczniejszy wybór to podkład o średniej gęstości i płynnej konsystencji. Daje komfort aplikacji, możesz stopniować krycie od naturalnego po pełniejsze, a przy tym łatwiej trafić w odpowiedni podton – ciepły, chłodny lub neutralny. Pamiętaj, że nawet najlepszy opis na butelce nie zastąpi testu w świetle dziennym. Jeśli kupujesz online, szukaj recenzji z dokładnym opisem konsystencji, a nie tylko zdjęć w studyjnym oświetleniu.

Światło dzienne nie wybacza błędów – sprawdź podkład w trzech różnych warunkach

Światło jarzeniowe w drogerii to najgorsze, co może ci się przytrafić przy wyborze podkładu. Ono wygładza, rozmywa i sprawia, że nawet mocno pomarańczowy odcień wygląda akceptowalnie. Prawdziwy test zaczyna się w domu, przy oknie. Jeśli chcesz uniknąć efektu maski i kosztownej pomyłki, musisz sprawdzić wybrany kosmetyk w trzech różnych warunkach oświetlenia, a nie tylko pod żarówkami w sklepie.

Zacznij od nałożenia małej ilości podkładu na linię żuchwy i rozprowadź go w dół na szyję. To kluczowe miejsce, bo to właśnie granica między twarzą a szyją najczęściej zdradza, że odcień jest nieodpowiedni. Najpierw spójrz w lustro w świetle dziennym, najlepiej przy dużym oknie. Światło słoneczne bezlitośnie pokazuje, czy podkład nie jest zbyt żółty, różowy lub szary. Jeśli przy oknie odcień wygląda naturalnie i stapia się ze skórą, to dobry znak. Potem podejdź do lustra w łazience przy sztucznym, ciepłym świetle. Tu często wychodzą problemy z tonacją – podkład o chłodnym podtonie może w żarówkach zrobić się ziemisty, a ciepły – za bardzo pomarańczowy. Na koniec włącz lampkę biurkową lub światło górne w przedpokoju, które często jest chłodne i ostre. To właśnie w nim zobaczysz, czy formuła nie podkreśla suchych skórek, nie zbiera się w porach i czy nie tworzy efektu maski.

Test w trzech światłach to twoja najlepsza ochrona przed błędami. Wiele osób popełnia błąd, dobierając podkład tylko na podstawie testu na nadgarstku lub wewnętrznej stronie dłoni. Skóra na twarzy i szyi ma zupełnie inny koloryt i reakcję na sebum. Co więcej, to samo oświetlenie w drogerii i w twoim mieszkaniu rzadko bywa identyczne. Jeśli po wyjściu na zewnątrz okaże się, że podkład jest za ciemny, nie masz już możliwości zwrotu. Dlatego zanim kupisz pełnowymiarowe opakowanie, poproś w drogerii o próbkę lub tester. Nałóż go na twarz, wyjdź ze sklepu na słońce, wróć do domu, sprawdź przy różnych lampach. Dopiero gdy w każdym z tych warunków wygląda jak twoja druga skóra, możesz być pewna, że to ten właściwy wybór.

Efekt maski bierze się ze złego krycia, nie tylko ze złego odcienia

Wielu osobom wydaje się, że nienaturalny, ciężki wygląd podkładu to wyłącznie kwestia nietrafionego odcienia. Tymczasem efekt maski, który sprawia, że twarz wygląda płasko i sztucznie, często wynika z dwóch innych błędów: złego poziomu krycia oraz niedopasowanej konsystencji do potrzeb skóry. Jeśli nałożysz na suchą cerę matującą, gęstą formułę o pełnym kryciu, nawet idealnie dobrany odcień nie uratuje sytuacji – podkład po prostu zapadnie się w suche skórki i optycznie podkreśli każdą nierówność. Z kolei na cerze tłustej z rozszerzonymi porami zbyt lekki, rozświetlający fluid może spłynąć w ciągu godziny i odsłonić wszystkie niedoskonałości, zamiast je zamaskować. Klucz tkwi w tym, żeby najpierw ocenić, czego twoja skóra naprawdę potrzebuje.

Zanim w ogóle pomyślisz o teście na linii żuchwy czy na nadgarstku, zastanów się nad typem cery i pożądanym wykończeniem. Cera sucha potrzebuje nawilżającej, kremowej bazy – najlepiej o satynowym lub lekkim rozświetleniu, które doda skórze zdrowego blasku. Natomiast skóra mieszana i tłusta lepiej zniesie formułę matującą, która kontroluje wydzielanie sebum i nie zapycha porów. Dopiero gdy masz już pewność, że konsystencja jest właściwa, możesz przejść do testu koloru. I tu popełniasz najczęstszy błąd – zamiast sprawdzać odcień w świetle dziennym, ufasz oświetleniu w drogerii albo patrzysz na kolor na nadgarstku. Tymczasem skóra na dłoni ma inny koloryt niż twarz i szyja, przez co łatwo o pomyłkę.

Najlepszy test to nałożenie odrobiny podkładu wzdłuż linii żuchwy i wyjście na zewnątrz. Światło dzienne bezlitośnie pokaże, czy odcień faktycznie stapia się ze skórą, czy tworzy wyraźną granicę. Pamiętaj też o podtonie – ciepłym, chłodnym lub neutralnym. Nawet jeśli kolor wydaje się pasować, zły podton sprawi, że twarz będzie wyglądać szaro lub pomarańczowo. Jeśli kupujesz online, koniecznie skorzystaj z testu białej kartki: porównaj odcień swojej skóry przy szyi z czystą bielą – jeśli skóra ma żółtawy odcień, masz podton ciepły, jeśli różowawy – chłodny, a jeśli nie widać wyraźnej różnicy – neutralny. Unikaj też zbyt ciemnych odcieni, które miałyby dodać opalenizny – to najszybsza droga do efektu maski i plam na ubraniach. Prawidłowo dobrany podkład powinien zniknąć na skórze, a nie tworzyć na niej widoczną warstwę.

Twoja idealna trójca: tonacja, konsystencja, wykończenie – jak to wszystko zgrać bez pomocy wizażystki

Dobór podkładu to tak naprawdę gra trzech zmiennych: odcienia, konsystencji i wykończenia. Jeśli choć jedna z nich nie gra, nawet najdroższy produkt będzie wyglądał jak maska. Większość błędów w doborze podkładu bierze się stąd, że skupiasz się tylko na kolorze, a zapominasz o tym, jak formuła zachowa się na twojej skórze w ciągu dnia. Idealny podkład to taki, który znika na twarzy, a nie kładzie się na niej warstwą.

Zacznij od tonacji, ale nie polegaj na teście na nadgarstku. Skóra na dłoni ma inny koloryt i stopień opalenizny niż twarz, a do tego często jest suchsza. Zamiast tego nałóż odrobinę produktu na linię żuchwy i wyjdź na zewnątrz. Światło dzienne nie kłamie – w drogerii, przy jarzeniówkach, każdy odcień wydaje się pasować. Jeśli nie masz pewności, czy twój podton jest ciepły, chłodny, czy neutralny, zrób test białej kartki. Przyłóż ją do nagiej skóry: jeśli przy kartce twarz wydaje się żółtawa, masz ciepły podton; jeśli różowa lub niebieskawa – chłodny; jeśli ciężko stwierdzić, jesteś neutralna. To klucz do tego, by podkład nie robił efektu maski.

Kiedy już znasz swój odcień, spójrz na konsystencję. Sucha cera potrzebuje nawilżających, płynnych formuł, które nie podkreślą suchych skórek. Cera mieszana i tłusta lepiej dogada się z lekkimi, matującymi podkładami, które kontrolują sebum, ale nie zapychają porów. Jeśli masz widoczne pory, unikaj ciężkich, kremowych tekstur – one zapadną się w nie i uwydatnią to, co chciałaś ukryć. Z kolei przy niedoskonałościach postaw na średnie krycie, które da się stopniować. Pełne krycie rzadko kiedy wygląda naturalnie, zwłaszcza jeśli nie jesteś wprawiona w aplikacji gąbeczką czy pędzlem.

Ostatni element to wykończenie. Matujące podkłady świetnie sprawdzają się latem, ale zimą mogą ściągać skórę i podkreślać zmarszczki. Wykończenie satynowe lub naturalny blask to bezpieczniejszy wybór na co dzień – daje efekt zdrowej skóry bez efektu maski. Pamiętaj: nawet najlepiej dobrany kolor nie uratuje sytuacji, jeśli konsystencja nie pasuje do twojego typu cery, a wykończenie będzie walczyć z naturalnym poziomem sebum. To właśnie ta trójca decyduje o tym, czy makijaż będzie wyglądał jak twoja skóra, tylko lepsza.

Kasia Lewandowska

Kasia Lewandowska

Wizażystka z 15-letnim stażem — uczy naturalnego, ponadczasowego makijażu i minimalistycznej pielęgnacji.

Poznaj autora →
Następny artykuł · Uroda

Kosmetyki z witaminą C – jak działają, jak wybrać i jak łączyć z innymi składnikami?

Czytaj →
Wydawca: Wydawnictwo BytePress · kontakt@bytepress.pl